Fundacja Labrador

Nelson

Biszkoptowy pies z Hodowli Bellus, szkolony przez instruktora Pawła Zielińskiego. Został przekazany Magdalenie Rutkowskiej z Łodzi, w dniu 11 kwietnia 2005.

„Nelson jest moim pierwszym, lecz z pewnością nie ostatnim, psem przewodnikiem. Dostałam go 11 kwietnia 2005 roku i od tamtej pory już sobie nie mogę wyobrazić życia bez niego. Jesteśmy nierozłączni: chodzimy razem do pracy, na zakupy, na imprezy, wyjeżdżamy...

Neli uwielbia nowe trasy i szybko się ich uczy, więc nawet na terenie całkiem mi nieznanym mogę czuć się bezpiecznie, bo wiem, że on zatrzyma się przed krawężnikiem lub schodami, ominie dziurę w chodniku i słupki porozstawiane w wielu dziwnych miejscach. Prowadzę bardzo aktywny tryb życia i dzięki Nelsonowi nie muszę rezygnować z różnych zajęć, na które brakowało mi już energii w czasach, kiedy tylko z białą laską, w ciągłym napięciu i stresie przemierzałam moje pełne przeszkód miasto. Pies zatrzyma się przed ulicą nawet jeśli krawężnik przyniej został zrównany z chodnikiem, czyli przystosowany dla ludzi na wózkach,a uniemożliwiający niewidomemu zlokalizowanie linii, gdzie zaczyna się jezdnia. Znajduje mi też miejsce w tramwaju lub autobusie, umie pokazywać przystanki, schody i drzwi. W zimie był niezastąpiony, bo gdy chodniki i ulice są oblodzone, a wszędzie leży śnieg to nawet znane trasy stają się bardzo ciężkie do pokonania, a pies prowadzi jak zwykle, dostosowując tempo do warunków, zwalniając gdy mamy przed sobą mocno oblodzony teren, omijając go jeśli tylko jest to możliwe. Pierwszy raz niemusiałam błądzić na stałej trasie, zmienionej przez śnieżne zaspy, bo Neli mnie prowadził.

Oczywiście pies przewodnik to także obowiązek wychodzenia na spacery, karmienia, korygowania w pracy i dostosowywania do swoich indywidualnych potrzeb. Czasem słyszę od niewidomych, którzy nie mają przewodnika, że taki pies jest zbyt absorbujący, że nie wszędzie da się z nim wejść lub wyjechać. TO prawda, lecz korzyści są nieporównywalne z koniecznością wstawania nawet po taaakiej imprezie aby wyprowadzić psa, albo z tym, że nie wszędzie nas wpuszczą. Ja nie wyjeżdżam tam, gdzie nie dają się przekonać do mojego psa, a wchodzę z nim wszędzie i nie szkoda mi czasu na tłumaczenie ludziom kim jest pies przewodnik. Tak naprawdę najwięcej problemu sprawiają właś nie ludzie. Zaczepiają psa, chcą go głaskać, oburzają się na moje uwagi, że to przewodnik i nie można go dekoncentrować. Jednak wierzę, że jeżeli będzie się wystarczająco często i głośno mówić o roli i koniecznym zachowaniu wobec tych psów, to już nie będę musiała kilkanaście razy dziennie tłumaczyć takich oczywistości i denerwować się, że i tak próbują psa głaskać, bo przecież nie zobaczę, a to co mówie to jakaś przesada.

Każdemu niewidomemu serdecznie polecam psa przewodnika i bardzo chciałabym, aby było coraz więcej dobrze wyszkolonych psów, dzięki którym życie staje się łatwiejsze i szczęśliwsze.”

Magdalena Rutkowska

Powrót

Jak nam pomóc

Pomóż w wyszkoleniu psa przewodnika.
Wspomóż naszą działalność
Wspomóż nas kupując kalendarz cegiełkę.
ZOBACZ KALENDARZ

Pomagają nam