< wróć

Emila i Java

2026-07-15

Słowa „Przyjaciel Pies przewodnik” to dla mnie najpiękniejsze i najbardziej trafne określenia, choć w naszym przypadku słowo „duet” nabiera zupełnie nowego znaczenia. Java to nie jest po prostu pies, który wykonuje zadania – to przede wszystkim mój najbliższy przyjaciel. Ta relacja opiera się na absolutnym, obustronnym zaufaniu. Jesteśmy zespołem, w którym jedno patrzy na drugie, rozumie bez słów i wspiera w każdej sekundzie. Moje życie dzieli się teraz na to „przed Javą” i „z Javą”, a mój komfort codzienności poprawił się nieporównywalnie.

Osoba z dysfunkcją wzroku idzie zimową, ośnieżoną drogą, prowadzona przez czarnego psa przewodnika w białej uprzęży. Zdjęcie wykonano od tyłu, dzięki czemu dobrze widać psa pracującego przed swoją opiekunką. Po obu stronach drogi zalega śnieg, a w oddali znajdują się drzewa i zabudowania skąpane w zimowym słońcu. Fotografia pokazuje psa przewodnika wspierającego bezpieczne poruszanie się swojej opiekunki.

Nasz dzień ma swój wyraźny, wypracowany rytm. Kiedy Java ma na sobie uprząż, doskonale wie, że jest w pracy – skupia się wtedy całkowicie na mnie, na drodze i na naszych zadaniach, na przykład podczas wyjazdów czy załatwiania spraw w mieście. Ale praca to tylko część dnia. Po powrocie do domu, gdy ściągam z niej uprząż, Java natychmiast „zdejmuje uniform” i staje się radosnym, beztroskim labradorem. Uwielbia wtedy odpoczywać, bawić się i po prostu leniuchować. Dbamy o to, by miała mnóstwo czasu na bycie zwykłym, szczęśliwym psem.

​Obecność Javy zmieniła moje poczucie bezpieczeństwa o 180 stopni. Kiedy idę z nią przez miasto, znika ten wewnętrzny stres i niepewność. Wiem, że z nią u boku poradzę sobie w każdej sytuacji. Daje mi ogromne oparcie psychiczne i fizyczne, dzięki czemu przestrzeń miejska przestała być barierą, a stała się miejscem, po którym poruszam się z podniesioną głową. Nie był to jeden nagły moment, ale cała seria małych, codziennych sytuacji, które nagle złożyły się w wielką całość. Pamiętam to uczucie, gdy po raz pierwszy w trudnym, tłocznym miejscu – na przykład podczas naszych wyjazdów treningowych – poczułam, że nie muszę się spieszyć ani denerwować, bo Java płynnie przeprowadziła mnie przez cały ten chaos. Wtedy dotarło do mnie, że zyskałam skrzydełka i niesamowite, czworonożne wsparcie.

​Mam do Javy bezgraniczne zaufanie, ale nasza relacja to ciągła współpraca. Pies asystujący to żywa, czująca istota, a nie zaprogramowany robot. Dlatego moje zaufanie idzie w parze z uważnością i partnerską kontrolą. Ja muszę wiedzieć, dokąd idziemy, a Java dba o to, byśmy dotarły tam bezpiecznie. Pilnuję jej emocji i dbam o jej komfort, a ona odwdzięcza mi się swoją niezawodnością. Nasza komunikacja w trakcie pracy to miks jasnych komend słownych, gestów i przede wszystkim – energii, którą nawzajem od siebie odbieramy. Java jest niezwykle mądra i czyta moje intencje. Oczywiście podstawa sukcesu to nagradzanie! Java, jak każdy labrador, bardzo ceni sobie pyszne smaczki, ale równie ważna jest dla niej moja autentyczna, radosna pochwała słowna. Kiedy słyszy moje dumne „dobry pies!”, jej ogon niemal odpada z radości.

​Niestety, w codziennej pracy pojawiają się też sytuacje, które ją utrudniają. Ludzie często reagują na labradora bardzo emocjonalnie – chcą ją cmokać, wołać, gwizdać albo głaskać, nie rozumiejąc, że Java jest wtedy na służbie. Każde takie rozproszenie uwagi psa na pasach czy przy krawężniku może być dla nas niebezpieczne. Staram się edukować otoczenie, ale marzy mi się, by świadomość, że „psa w uprzęży się nie zaczepia”, była powszechna. W kręgu moich bliskich i znajomych ta świadomość jest na szczęście bardzo wysoka, ponieważ widzą nas na co dzień, uczą się razem ze mną i ogromnie szanują pracę Javy. Wiedzą, kiedy jest czas na zabawę, a kiedy pies pracuje. Gorzej bywa w miejscach publicznych, wśród obcych ludzi – tam wciąż brakuje podstawowej wiedzy, dlatego każda okazja, by o tym opowiedzieć, jest niesamowicie ważna.

​Pojawienie się Javy wniosło do mojego życia mnóstwo radości, niezależności i spokoju. Dom jest pełen ciepła, a każdy dzień zaczyna się od merdającego ogona. Korzystając z okazji, chcę z całego serca wyrazić moją ogromną wdzięczność Fundacji Labrador za tak wspaniałego psa. Dziękuję wszystkim ludziom, którzy włożyli mnóstwo pracy i serca, by wyszkolić Javę, oraz tym, którzy pomogli również mnie na naszej wspólnej drodze. To dzięki Wam i Waszemu wsparciu jestem dzisiaj po prostu szczęśliwa.

Wyszkolenie Javy możliwe było dzięki dofinansowaniu Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w ramach projektu "Labrador dla Niepełnosprawnego 2024-2027”.

 

Kobieta siedzi na podłodze obok czarnego labradora i z uśmiechem obejmuje go ramieniem. Pies siedzi spokojnie, patrząc w stronę aparatu. Zdjęcie wykonano w domowym wnętrzu, przy oknie z roletami. Na parapecie leżą psie zabawki, a pod oknem znajduje się grzejnik. Fotografia przedstawia wspólną chwilę opiekunki i psa asystującego.