Klaudia i Fiona
Bardzo dobrze pamiętam moje pierwsze spotkanie z Fionką. Kiedy pierwszy raz jej dotknęłam, moją pierwszą myślą było: „Ale ona jest aksamitna!”. Do dziś zresztą uważam, że Fionka jest najbardziej pluszowym labradorem w dotyku, jakiego znam.
Samo jej imię od początku miało dla mnie wyjątkowe znaczenie. Nasza pierwsza labradorka również miała na imię Fiona. Kiedy więc dowiedziałam się, że pies, z którym mam pracować, także nazywa się Fiona, łezka zakręciła mi się w oku. Pomyślałam wtedy, że chyba nie mogło być inaczej.
Jeszcze podczas wstępnego dopasowania trochę przesadziłam z dobrymi smaczkami. Fiona szybko uznała więc, że jedzenie jest zdecydowanie ciekawsze niż praca ze mną. Na szczęście był to dopiero początek naszej znajomości. Kiedy rozpoczęło się już właściwe przekazywanie w Luboniu i zaczęłyśmy naprawdę pracować razem, wszystko nagle kliknęło.
Fiona jest bardzo dynamicznym psem, a ja mam podobny charakter. Poruszamy się szybko i zdecydowanie. Czasem, kiedy ktoś idzie razem z nami, zwyczajnie nie może za nami nadążyć. Nam obu jednak takie tempo bardzo odpowiada. Myślę, że właśnie to było jedną z rzeczy, dzięki którym tak dobrze się dobrałyśmy – Fiona nie musi mnie hamować, a ja nie muszę jej ciągle poganiać. Po prostu idziemy.
W pracy Fiona jest bardzo skupiona i uważna. Kiedy ma na sobie uprząż, czyli szorki psa przewodnika, liczy się dla niej przede wszystkim zadanie i pokazanie mi tego, czego w danym momencie potrzebuję. Potrafi nawet ominąć szerokim łukiem nasze psy, z którymi mieszka na co dzień, albo domowników. To bardzo dobrze pokazuje, jak wyraźnie odróżnia czas pracy od czasu wolnego.
Ostatni rok spędziłyśmy razem, kończąc moje studia magisterskie, więc Fiona była też dzielną studentką. Szybko stała się ulubienicą całego instytutu. Chyba największym „minusem” Fionki jest właśnie to, że jest niezwykle urocza i wszyscy ją kochają. Podobno jej spojrzenia po prostu nie da się zignorować.
Razem pojawiałyśmy się też na różnych scenach podczas moich występów. Fiona towarzyszyła mi więc nie tylko w codziennym przemieszczaniu się czy na uczelni, ale również w tych bardziej wyjątkowych i czasem stresujących chwilach. Dla mnie bardzo dużo znaczy świadomość, że jest wtedy obok.
Oczywiście Fiona nie pracuje przez cały czas. Po zdjęciu uprzęży może być po prostu psem. Bardzo lubi się ze mną bawić – często się szarpiemy albo bawimy w aportowanie. Są też dni, kiedy po całym dniu obie mamy już dość wrażeń i po prostu razem odpoczywamy.
Fiona ma przy tym niesamowicie wyrazistą osobowość. Chyba nie znam drugiego psa, który potrafiłby przekazać tak wiele samym westchnięciem. Czasem naprawdę nie trzeba żadnych słów, żeby dokładnie wiedzieć, co Fionka sądzi o danej sytuacji.
Myślę, że właśnie ta równowaga jest bardzo ważna. Fiona jest moim przewodnikiem, kiedy pracuje, ale poza pracą jest też psem, który chce się bawić, odpoczywać i po prostu być blisko.
Zresztą psów w naszym domu nie brakuje. Mieszka z nami Wena, która pracuje jako pies dogoterapeutyczny, oraz Miłek – mój emerytowany pies przewodnik. Kiedy Miłek przeszedł na emeryturę, długo zastanawiałam się, czy chcę starać się o kolejnego psa przewodnika. Jednak kiedy wróciłam na studia, bardzo zaczęło mi brakować tych „futrzastych oczu” u boku. Wtedy poczułam, jak dużą różnicę robi w moim życiu możliwość poruszania się z psem.
Odkąd mam Fionkę, dużo częściej wychodzę sama i mam też zdecydowanie więcej odwagi. Łatwiej jest mi kogoś zaczepić, zapytać o drogę czy poprosić o pomoc, bo wiem, że Fiona jest obok. Czasem myślę, że jeśli nie robię czegoś dla siebie, to robię to dla niej – i właśnie to potrafi dać mi dodatkowy impuls do działania.
Sytuacji, w których Fiona mi pomogła, było już bardzo wiele, ale chyba największym testem była zima. Na chodnikach było wtedy naprawdę dużo lodu. Fiona zachowywała się tak, jakby dokładnie wiedziała, że w takich warunkach musi pracować inaczej. Sama zwalniała tempo i omijała największe oblodzone fragmenty chodnika. Właśnie w takich momentach najmocniej czuję, że nie idę sama i że mogę na niej polegać.
Podczas pracy komunikujemy się cały czas. Ja wydaję jej komendy i wskazuję, czego potrzebuję, a Fiona odpowiada na nie swoją pracą. Nagradzam ją przede wszystkim smaczkami i dobrym słowem. Dla mnie ważne jest, żeby wiedziała, kiedy zrobiła coś dobrze i że jej wysiłek jest przeze mnie zauważany.
Największym utrudnieniem w pracy bywają niestety ludzie, którzy mówią do Fionki, wołają ją albo próbują nawiązać z nią kontakt wzrokowy. Fiona jest bardzo dobrze wyszkolonym psem, ale nawet najlepiej wyszkolony pies nie jest maszyną. Nadal może się rozproszyć, zainteresować człowiekiem albo na moment stracić skupienie. Dlatego mam ogromną prośbę do wszystkich przechodniów: kiedy widzicie psa przewodnika albo psa asystującego w pracy, nie zaczepiajcie go, nie wołajcie i nie próbujcie zwracać na siebie jego uwagi. Dla Was to może być tylko sekunda kontaktu z uroczym psem. Dla osoby, którą ten pies prowadzi, jego skupienie może mieć ogromne znaczenie.
Mam jednak wrażenie, że świadomość ludzi na temat psów przewodników jest coraz większa. Coraz mniej osób próbuje przeszkadzać psu podczas pracy, a coraz więcej rozumie, że kiedy pies ma na sobie uprząż, wykonuje bardzo odpowiedzialne zadanie. To naprawdę cieszy, bo większa wiedza ludzi oznacza dla nas po prostu łatwiejsze i bezpieczniejsze poruszanie się.
Fiona jest dla mnie czymś znacznie więcej niż tylko przewodnikiem. Jest przyjacielem i kimś, kto jest zawsze obok – niezależnie od tego, czy akurat jest dobrze, czy źle. Jest dla mnie niesamowitym wsparciem.
Każdemu, kto potrzebuje takiej pomocy i naprawdę kocha psy, mogłabym polecić taki teamwork. I właśnie to „kocha psy” jest tutaj dla mnie bardzo ważne. Pies przewodnik nie jest narzędziem, które po skończonej pracy odkłada się na bok. Potrzebuje zabawy, kontaktu z człowiekiem, spacerów, odpoczynku, pielęgnacji i zwyczajnego psiego życia.
Trzeba też zaakceptować mniej idealną stronę wspólnego życia. Psa trzeba wyczesywać, a jego sierść i tak będzie w domu. Czasem człowiek nawet nie zauważy, że ma ją na ubraniu albo w jakimś zupełnie niespodziewanym miejscu. Ale chyba właśnie na tym polega życie z psem – bierze się cały pakiet. Z sierścią włącznie. ;)
Dla mnie życie z Fionką to przede wszystkim współpraca. Ja dbam o nią, a ona każdego dnia pomaga mi być bardziej samodzielną. Jest najbardziej pluszowym labradorem, jakiego znam, mistrzynią wymownych spojrzeń i westchnień, świetnym przewodnikiem i przede wszystkim moją przyjaciółką.
Kocham tego psa i jestem niezmiernie wdzięczna, że mogę mieć ją w swoim życiu.
Wyszkolenie Fiony możliwe było dzięki dofinansowaniu PFRON – Państowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w ramach projektu "Labrador dla Niepełnosprawnego 2024-2027”